Credo in Deum PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 
Religie i Wierzenia
Wpisany przez ap   
Niedziela, 28 Marzec 2010 17:34

Największej miłości życia

Żyjemy w trudnych, ale fascynujących czasach. Postęp nauki pozwala sięgnąć do tajemnic życia i początków świata. Bywa jednak, że wśród niektórych śledzących oszałamiające odkrycia naukowe pojawia się dziwne uczucie. Jakby ktoś, kiedyś te tajemnice znał. I przekazał nam wiedzę o nich…

 

 

Rozszyfrowując tajemnice ludzkiego genomu naukowcy doszli do zaskakującego wniosku. Wszyscy żyjący ludzie na świecie pochodzą od jednego mężczyzny. Z punktu widzenia rozradzania się może nie stanowiłoby to większego dylematu. Wszak ktoś musiał być pierwszy. Zaskoczenie budzi datowanie kiedy nasz praojciec żył. Około 90-60 tys. lat temu, przy czym najstarsze szczątki przedstawicieli naszego gatunku są datowane na ok. 200 tys. lat temu. Od tej jednej osoby - posiadacza fragmentu Y-DNA, który noszą w sobie wszyscy mężczyźni na Ziemi - rozrodzili się wszyscy ludzie na Ziemi. Wszystkich ras, na wszystkich kontynentach. Potomkowie jego kuzynów w tajemniczych okolicznościach wyginęli. Ewolucjoniści wskazują jako przyczynę efekt wąskiego gardła w trakcie jakiejś gigantycznej katastrofy np. wybuch superwulkanu Toba ok. 75-70 tys. lat temu.

Wydaje się niemożliwe, aby z tak odległych czasów zachowały się jakiekolwiek przekazy historyczne. A jednak jest coś co nie daje spokoju. Sumer – najstarsza obok egipskiej cywilizacja w Starożytności położona na terenie obecnego Iraku w ramionach Eufratu i Tygrysu. Sumeryjskie tabliczki z pismem klinowym datują historię Sumeru i ludzkości na ok. 270 tys. lat (lista królów). Zbieg okoliczności z datowaniem najstarszych szczątków homo sapiens sapiens? Może. Według Sumerów pierwszy okres życia ludzi na Ziemi zakończył się katastrofą – potopem. Potop przeżyła tylko jedna rodzina na Ziemi.  Opis potopu jest fragmentaryczny z powodu uszkodzenia najstarszej zawierajęcej jego opis tabliczki (ok. 1740 r.  p.n.e).

Tabliczka z sumeryjskim opisem potopu

 

  

Źródło: http://www.metmuseum.org/explore/first_cities/writing_meso_object_341.R.htm

Ale... my przecież taką historię znamy ze szczegółami. Możemy o niej przeczytać w milionach egzemplarzy w tysiącach języków. W Biblii w Księdze Rodzaju. Adam. Ewa. Abel. Kain. Set. Potomkowie Kaina i Seta w tym Noe, którego rodzina jako jedyna na Ziemi przeżywa potop. Zbieżność tradycji sumeryjskiej i biblijnej nie jest przypadkowa. Nie tylko z uwagi na bliskość geograficzną miejsc powstania utworów, ale z uwagi na podobną treść. Oba mówią prawdopodobnie o jednym wydarzeniu, którego katastrofalny charakter głęboko zapadł w świadomości ludzkiej i przekazie historycznym.

W Piśmie Świętym znajdujemy opis jeszcze jednej powszechnej katastrofy. Objawienie św. Jana – Apokalipsa jest uznawane za jeden z najtrudniejszych tekstów biblijnych o głównie symbolicznym znaczeniu. Bo jak można zrozumieć np. rzucone na ziemię grad i ogień przemieszane z krwią, coś jakby ziejącą ogniem wielką górę wrzuconą do morza, upadek na ziemię wielkiej płonącej jak pochodnia gwiazdy, której upadek otworzył wielką studnię eurupującą gorejącym dymem, zaćmienie gwiazd, słońca i księżyca, plagę szarańczy, wielkie trzęsienie ziemi, pojawienie się wrzodów na ciałach ludzi, wyginięcie życia w morzach, przemiana wód w krew, palący żar ze słońca, olbrzymi grad.

Nasz umysł opis planetarnej katastrofy może lekceważyć, możemy się nawet śmiać z „fantazji”, ale możemy również uwierzyć lub zrozumieć. I wówczas grad i ogień będą meteorytami, góra wpadająca do morza asteroidą. Płonąca gwiazda kometą, której impakt tworzy olbrzymi krater wypełniony stopioną skałą i wyrzucający palący pył i dym. Gwiazdy, Słońce i Księżyc zaćmi pył i dym poimpaktowy. Wystąpią olbrzymie trzęsienia ziemi i ruchy tektoniczne skorupy ziemskiej. Nagłe ochłodzenie sprowadzi opady wielkiego gradu oraz zimę poimpaktową i wulkaniczną. Wszystko to w czasie wielkiej aktywności słonecznej z atakującym Ziemię wiatrem słonecznym, którego widomym oddziaływaniem będą krwiste zorze  polarne na całej Ziemi. Skutkiem katastrofy stanie się zagłada licznych ekosystemów, głód, choroby, śmierć. Czy to wszystko może wystąpić prawie jednocześnie? Istnieją przesłanki oparte o proste, podstawowe i znane od setek lat prawa fizyki, że tak. To może być obraz jednego kataklizmu, w czasie którego poszczególne zjawiska są połączone związkami przyczynowo-skutkowymi.

„Nowocześni wyzwoleni" z tradycji i wiary powiedzą, że to przypadki. Może ciekawe, ale tylko przypadki, które nie pozwalają np. uwierzyć w to jak według Biblii powstał nasz świat. Dalej śmieją się. Pięć dni, najpierw pustkowie, później powstanie nieba, mórz, lądów, życia. Nie no bajki przecież. Ciemnota, zabobon, oszołomstwo.

Wyobraźmy sobie Ziemię bez życia, i wszystkiego co życie umożliwia. Bez ludzi, świata zwierzęcego i roślinnego, lądów, mórz, bez atmosfery. Brak atmosfery oznacza nie występowanie efekty cieplarnianego. Na Ziemi panują temperatury poniżej zera stopni Celsjusza. Nie ma płynnej wody. Skorupę ziemską pokrywa lód. Na marginesie woda w stanie lodu jest i na Księżycu i na Marsie, na asteroidzie 24 Themis, a w stanie ciekłym na Europie, Enceladusie  i innych księżycach Saturna. Być może problemem wkrótce będzie gdzie wody nie ma, a nie tak jak dotychczas gdzie możemy ją znaleźć. Ziemia pokryta całkowicie lodem nie jest dla naukowców czymś zaskakującym. Podejrzewają nawet, że taki stan mógł nawet wielokrotnie występować w historii Ziemi. Zatem „A Ziemia była zupełnym pustkowiem. Ciemność zalegała nad bezmiarem wód, a duch Boży unosił się nad wodami”. Jak z tego lodowego pustkowia stworzyć oazę życia? Zacznijmy od energii. Mamy pełno lodu, a potrzebujemy pary wodnej – najważniejszego gazu cieplarnianego. Energia jest pod nosem. Gwiazdy buzujące termojądrowym ogniem. Eleganckim i relatywnie spokojnym (ale nie jedynym) rozwiązaniem jest ściągnięcie na pewien czas Ziemi na orbitę bliżej Słońca. Metodę znamy. Ciągniki grawitacyjne wykorzystujemy w naszej małej skali do zmian ruchu statków kosmicznych poza Ziemią. „Niech się stanie światłość”. Dzięki energii słonecznej wzrasta temperatura. Lód topnieje, woda paruje, powstaje atmosfera. Zaczyna działać efekt cieplarniany. „Niech się stanie sklepienie wśród wód i niech oddzieli jedne wody od drugich.”. Topniejąca woda spływa z wyżej położonych obszarów skorupy ziemskiej. Powstają rzeki, morza i lądy. „Niech się zbierze woda pod sklepieniem na jedno miejsce i niech się odsłoni sucha powierzchnia”. Kończymy dzieło stworzenia warunków do życia. Pora na ukształtowanie składu atmosfery. Wzbogacenie jej w tlen, wykorzystajmy np. sinice (jeszcze do niedawna uważane za rośliny). „Niech ziemia napełni się zielonymi roślinami rozsiewającymi nasiona oraz różnymi gatunkami drzew, które rodzą owoce pełne nasion.” Mamy tlen, pokarm roślinny, czas na świat zwierzęcy. „Niech zaroją się wody od istot żyjących, a ptactwo niech lata nad ziemią, pod sklepieniem niebieskim. … Niech ziemia zrodzi różne żywe istoty: bydło, zwierzęta pełzające i polne.” I wielki finał. Mamy już wszystko, wodę, ciepło, tlen, pożywienie. „Uczyńmy ludzi na Nasz obraz, podobnych do Nas. Niech panują nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.

Szydzący z Biblii wskazują na nierealność działa stworzenia w pięć dni. Ale dlaczego mamy zakładać, że chodzi o dni ziemskie? Być może dni stworzenia świata to czas obrotu jakiegoś ciała obiektu niebieskiego wokół własnej osi (definicja dnia)  lub wokół jakiejś gwiazdy, grupy gwiazd (definicja roku) liczony np. dziesiątkami, czy setkami milionów lat.

Przedstawiony w Piśmie Świętym scenariusz powstania życia na Ziemi i kolonizacji Ziemi przez człowieka jest niesprzeczny ze współczesną wiedzą naukową. Pozwala porównywać prawdopodobieństwo biblijnego opisu z prawdodpobieństwem przypadkowego powstania życia na Ziemi z pierwotnej zupy, ewoluującego od form prymitywnych aż po homo sapiens sapiens i to jeszcze w taki sposób, że życie wprost eksplodowało w prekambrze ok. 530 mln lat temu. Wśród śmiejących się to temat tabu, bo trudno doliczyć się im ilości zer po przecinku dla liczby określającej to ostatnie prawdopodobieństwo.

Rodzi to z miejsca pytanie. Skąd autorzy Pisma Świętego ok. trzy tysiące lat temu i ich poprzednicy mogli mieć wiedzę dostępną nam dopiero dzięki badaniom genetycznym i astrofizycznym. I jeszcze dalej idące pytanie. Biblia mówi, że stworzenie nie było procesem samoczynnym, że ktoś był jego sprawcą. Czy stwórcą jest Bóg?

Biblia udziela twierdzącej odpowiedzi na to pytanie i jednocześnie zdradza informacje o anatomii Boga. Ludzie zostali wszak stworzeni na jego obraz i podobieństwo. Mamy również informacje o boskiej fizjologii. „Gdy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły się im córki. A synowie Boży widząc, że są one piękne, brali za żony wszystkie, które się im podobały…gdy synowie Boży współżyli z córkami ludzkimi, a one im rodziły…”. Synowi Boży byli zdolni do prokreacji z kobietami, nie było między nimi rozrodczej bariery międzygatunkowej. Jest to całkowicie spójne z tezą o podobieństwie anatomicznym człowieka i Boga.

Analizowane wydarzenie są traktowane przez większość ludzi, w tym wierzących co najwyżej symbolicznie. Dotyczy to w szczególności duchownych, w tym również naukowców - specjalistów od Pisma Świętego. Jest to efektem postępów nauki od czasów Oświecenia, którymi ludzkość zachłysnęła się. Poczuła, że zgłębiła już większość tajemnic świata w tym tajemnice Stworzenia. I że do wytłumaczenia aktu naszego początku na Ziemi nie jest konieczna boska ingerencja. Kościół przeszedł do głębokiej defensywy, a wiara w prawdziwość przekazu biblijnego zawisła na symboliźmie. Ułatwiło to zadanie wrogom kościoła, którzy chcą zająć jego miejsce ze swoja wiarą, obrzędami w tym z nachalną propagandą wiary w nieistnienie Boga.

Tymczasem współczesna nauka, im głębiej poznaje ludzki genom, im więcej dowiaduje się o kosmosie dostarcza bezpośrednich dowodów, że słowa Biblii to nie tylko język pełen symboli, ale przede wszystkim zapis historii ludzkości. To paradoks, nauka która została użyta jako miecz przeciwko Kościołowi, dostarcza teraz dowodów potwierdzających prawdziwość przekazu tradycji pieczołowicie przechowywanej przez tysiące lat przez Kościół. Miecz odwraca się przeciwko wrogom Kościoła. Oni to czują, dlatego intensyfikuję bezpardonowe, fanatyczne, ohydne, uciekające się np. do dzikiej odpowiedzialności zbiorowej za czyny renegatów chwyty socjotechniczne. Ale Kościół ma możliwość przejścia do ofensywy, jako instytucja która przez tysiące lat ochroniła dziedzictwo ludzkości. Spójrzmy na jedną popękaną tabliczkę glinianą z opisem potopu, która w opłakanym stanie cudem dotrwała do naszych czasów, której treść jest mało znana i porównajmy ją z milionami egzemplarzy Biblii, najpierw pieczołowicie przepisywanymi, a od późnego średniowiecza drukowanymi, głoszonymi jako część każdej mszy świętej…

Pismo Święte to nie tylko przekaz dziedzictwa człowieka, to również proroctwo przyszłości. Dopuściliśmy myśl, że opis Apokalipsy ma swoje naturalne odzwierciedlenie fizyczne. Co więcej, że jest to quasi periodyczne zjawisko astronomiczne. Które kiedyś wystąpiło, stąd nasi przodkowie byli w stanie je opisać. I które musi ponownie wystąpić, co zmotywowało przodków do zadbania, aby ten przekaz przetrwał tysiące lat jako ostrzeżenie.

Wśród ludzi kościoła, są i tacy którzy posiadają dar. Dar widzenia przyszłości. Wśród nich są Polacy.

Arcybiskup Jan Cieplak (1857-1926) jest autorem przepowiedni z 1888 lub 1889 r. Zapowiedział w niej I i II Wojnę Światową. A co do naszej przyszłości wielką katastrofę naturalną oraz wojnę światową z udziałem Rosji, która zostanie zgnieciona przez Chiny. Polska wyjdzie z tych nieszczęść jako „wielka w przymierzach, bogactwie i sławie” oraz sięgająca „ku morzom granicami”. W Polsce w Warszawie „Pokój się Boży ustali”.

Ojciec Andrzej Czesław Klimuszko (1905-1980) swoich przepowiedni nie publikował. Znamy je z artykułów prasowych i wspomnień. Ojciec Klimuszko widział  i wojnę światową z udziałem Rosji i katastrofę naturalną niszczącą m.in. Europę Zachodnią i polskie wybrzeże. Ale Polska w jego wizji będzie wyjątkowym krajem. „Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło. Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym.”. Zapowiedział szybką śmierć Jana Pawła I i pontyfikat Jana Pawła II.

Jan Paweł II był nie tylko jednym z największych papieży w historii Kościoła. Był również mistykiem. W Fuldzie w  listopadzie 1980 r. mówił o Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej „Z uwagi na treść robiącą wielkie wrażenie, a także aby nie niepokoić zbytnio sił światowego komunizmu wrażliwych na ingerencję moi poprzednicy wybrali dyplomatyczną relację. Ponadto każdemu chrześcijaninowi powinna wystarczyć taka wiedza: kiedy się czyta, że oceany zatopią całe kontynenty, że ludzie nagle zostaną pozbawieni życia, z minuty na minutę, i to milionami... Kiedy się to wie, nie należy domagać się publikacji tej tajemnicy. Wielu chce wiedzieć tylko z ciekawości lub żądzy sensacji, zapominając że wiedza niesie ze sobą także odpowiedzialność...” (A. Socci Tajemnice Jana Pawła II, s. 139). W Kurii Rzymskiej krążyły pogłoski o ekstatycznej modlitwie Papieża. „-Jest pewne wydarzenie, o którym informacja przeniknęła z papieskich apartamentów. Dowiedziałem się, że pewnej nocy – było to w sierpniu 1997 r. w wigilię podróży do Paryża na XII Światowy Dzień Młodzieży – bliski współpracownik Papieża usłyszał odgłosy dobiegające z pokoju Ojca Świętego. Podszedł cicho pod przymknięte drzwi... Pokój był oświetlony , światło przenikało przez szparę w drzwiach... ale nie było to światło naturalne... Dostrzegł, że Papież leży na podłodze i modli się, tak jak to miał w zwyczaju, z rozkrzyżowanymi rękami, zaś nad nim i przed nim błyszczy owo nienaturalne światło. – Skąd wypływało to światło? – Tego nie zdołał sprawdzić, bo nie miał śmiałości wejść. Lecz nazajutrz rano, przy śniadaniu, powiedział: „Wasza Świątobliwość, jutro udajemy się w podróż do Francji...W nocy trzeba odpocząć.” Na to Papież spojrzał na niego i odrzekł: „Gdybyś wiedział to, co ja wiem, to spędziłbyś noc, modląc się wraz ze mną.” (A. Socci Tajemnice Jana Pawła II, s. 72).

W toku procesu beatyfikacji Jana Pawła II pojawiają się informacje o jego proroczym darze przewidywania przyszłości. Wiele wskazuje, że prorocze widzenia są związane z oficjalnie nieogłoszoną Trzecią Tajemnicą Fatimską. Trzecia Tajemnica jest przerażająco plastycznie wyrazista, ale również spójna z widzeniami arcybiskupa Jana Cieplaka oraz ojca Andrzeja Czesława Klimuszki. W tym kontekście całkowicie innego wymiaru nabierają porywające  słowa Jana Pawła II:  Wołam wraz z Wami wszystkimi: Niech stąpi Duch Twój... Niech stąpi Duch Twój... i odnowi oblicze ziemi... Tej Ziemi”.

Jan Paweł II ,Warszawa, 2 czerwiec 1979

 

  

Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=fU02v-3TSFw

Inną moc ma w tych okolicznościach wezwanie Jana Pawła II z dnia 22 października 1978 r. na inauguracji pontyfikatu: Nie lękajcie się!

Czy czasy, o których mówili prorocy są bliskie? Tak one są coraz bliższe. Mają je poprzedzić znaki. Na niebie ma pojawić się świetlisty Krzyż. W dniu 29 stycznia 2010 r. teleskop Hubble wykonał zdjęcie obiektu, który ze statystycznego punktu widzenia praktycznie nie ma prawa istnieć.

Krzyż  w Układzie Słonecznym

 

  

Źródło: http://hubblesite.org/newscenter/archive/releases/2010/07/image/a/

A on jest, namacalny, rzeczywisty, dostrzeżony mędrca szkiełkiem i okiem ok. 300 mln km od Słońca (2 AU – jednostki astronomiczne), czyli za orbitą Marsa na granicy pasa planetoid.

Za siedem dni będziemy świętować cud zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Syna Bożego. Czy Jego życie, śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie, czy Nowy Testament zawierają dla nas jakieś ważne z naukowego punktu widzenia wskazówki?

Zmartwychwstanie jest jedną z największych tajemnic Chrześcijaństwa i człowieka. Życia i śmierci. Czym jest śmierć? Czy jest końcem? Wierzący są przekonani, że to koniec i zarazem początek. Początek nowego. Początek, tego rodzaju który już raz każdy z nas przeżywał. Wyobraźmy sobie nasz świat w okresie ciąży. Ciemność, wilgoć, ciepło, puls krwi, przytłumione dźwięki, rosnąca ciasnota, szturchnięcia, uderzenia. I nagle poród: przerażający zimny, oślepiająco jasny świat,  walka o pierwszy oddech, ból i straszne zmęczenie po przeciskaniu się przez drogi rodne, głód. I rosnąca ciekawość jak jest na tym nowym świecie. Śmierć może być takim przejściem, nie zawsze łatwym, miłym i przyjemnym. Przejściem do nowego fascynującego świata. Czy ta hipoteza ma jakieś ugruntowanie naukowe, czy po nas zostają tylko szczątki obracające się w proch? Ci z nas, którzy wierzą, jak i Ci którzy rozumieją śmierć zyskują nieprawdopodobną siłę. Nie boją się śmierci.

Etycznym rdzeniem Nowego Testamentu jest miłość. Uczucie najwspanialsze, najpiękniejsze, płodne, twórcze. Dające gigantyczny optymizm, siłę przenoszenia gór, niezwyciężone, triumfujące.  Najczęściej rozkwitające pomiędzy kobietą i mężczyzną, ale z  trudem torujące sobie drogę w społeczeństwach, narodach, państwach. Czy ewangeliczne przesłanie miłości może mieć jakieś praktyczne znaczenie w skali ogólnospołecznej, międzypaństwowej? Czy jest sens mówić o miłości w sytuacji biedy, niewolnictwa, głodu, mordów, rzezi, wojen? Czy możemy te plugastwa zmyć ze świata? Czy musimy czekać na tajemnicę ze 113 papieskiej szafy? Myślicie, że to wymaga rewolucji?

Niewiele trzeba, aby nastąpiły najcudowniejsze i najpiękniejsze przemiany…

Credo in Deum, Patrem omnipotentem, Creatorem caeli et terra.

W Niedzielę Palmową 2010 r.

 

Wkrótce:

Wolność i godność

Wolna wola i siła woli

 

Tomasz Urbaś

 

Komentarze
Szukaj
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
6. September 2010, 10:21
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
837 days
2 hours
38 minutes

Sonda 2012

Czy wierzysz w Koniec Świata w 2012
 

Reklamy

Współpracujemy z :
Reklama