Nie ujawniają swojej tożsamości. W każdy piątek Wielkiego Postu przebierają się w czarne tuniki, na głowy zakładają kaptury z wycięciami na oczy. W procesji niosą dwie czaszki i monotonnym niskim głosem deklamują: Memento homo mori.
Procesja Arcybractwa Męki Pańskiej: galeria zdjęć Adama Golca To znaczy: pamiętaj człowieku o śmierci. Członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej (działa nieprzerwanie od 1595 r.), bo to o nich mowa, sentencję tłumaczą po staropolsku: "Pamiętaj, człowiecze, na śmierć". Te słowa wypowiadają od ponad 400 lat. Dziś są jedynym takim bractwem nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Nie udzielają wywiadów, nie opowiadają o sobie. Jak sami mówią, strzegą swoich tajemnic, by nie stały się "tanią sensacją". Zdarza się, że nawet ich rodziny nie wiedzą, że należą do bractwa. - O tym, że mąż bierze udział w średniowiecznych rytuałach dowiedziałam się pięć lat po ślubie i to przez przypadek. Przeraził mnie kaptur znaleziony w rzeczach małżonka. Najpierw pomyślałam, że należy do jakiejś sekty. Teraz jestem dumna z tego, co robi - mówi żona jednego z członków Arcybractwa.
Jedynym znanym z imienia i nazwiska członkiem tego stowarzyszenia jest fotograf Adam Bujak, który wydał album o Arcybractwie. Od lat 70. XX wieku jest "starszym bratem", który odpowiada za formację członków. Wśród "zakapturzonych" są krakowianie różnych profesji: od profesorów po rzemieślników. Kiedyś do stowarzyszenia należeli nawet królowie (Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan Kazimierz, Jan III Sobieski. Bracia bardzo pilnują, by nie dostał się do tego grona nikt niepowołany. Zdarzało się, że chcieli do nich przystąpić dziennikarze i pisarze, którzy w tajemniczych rytuałach zobaczyli "dobry temat". Do dziś Arcybractwo Męki Pańskiej spotyka się w każdy piątek Wielkiego Postu w krakowskim klasztorze Ojców Franciszkanów. Zakładają czarne tuniki i kaptury z otworami na oczy. Zatrzymują się przed latarnią ozdobioną czterema obrazami, które przedstawiają Chrystusa w Ogrójcu, Matkę Bożą Bolesną, św. Weronikę z chustą i scenę Ukrzyżowania. Dwaj bracia, którzy jako jedyni mają odkryte głowy, niosą na drewnianych laskach ludzkie czaszki. Tradycja Arcybractwa przekazuje, że jedna czaszka należała do kobiety, druga do mężczyzny. Kobieca jest młodsza i pochodzi od zamordowanej przez męża kilkadziesiąt lat temu bezdomnej. Te czaszki to symbole śmierci, ale - jak mówią bracia - "dobrej śmierci". Takiej, która jest "wybawieniem i nowym początkiem". Arcybractwo założył pod koniec XVI w. kanonik kapituły katedralnej w Krakowie ks. Marcin Szyszkowski, późniejszy biskup krakowski. Niegdyś bracia mieli raz w roku przywilej uwalniania z więzienia jednego skazanego na śmierć, którym opiekowali się do końca życia. Dziś, oprócz rytuału w Wielkim Poście, zajmują się działalnością charytatywną. Ci, którzy nigdy nie uczestniczyli w nabożeństwie bractwa, mają okazję zobaczyć średniowieczną procesję do końca Wielkiego Postu w każdy piątek o godz. 17 w bazylice oo. Franciszkanów na Franciszkańskiej. Małgorzata Skowrońska  Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
|